Rekomendacja Zakładu Żywienia i Suplementacji Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach

Dla mężczyzn

Męźczyzna w andropauzie


dr Dariusz Szukała


Źródło: fitdietetyk.pl


Męźczyzna w andropauzie

Strona 1 z 2

Do niedawna określenie klimakterium czy przekwitanie zarezerwowane było wyłącznie dla kobiet. W trosce o zdrowie i samopoczucie pań wkraczających w tzw. okres okołomenopauzalny powstała niezliczona ilość gabinetów, przychodni i klinik, napisano też ogromną ilość książek, poradników i prac naukowych. Nie ma dnia by w prasie nie pojawiały się artykuły, bądź wzmianki na temat kobiecego klimakterium. Jednak w tej ogromnej trosce o panie, praktycznie całkowicie zapomniano o mężczyznach, którzy jak się okazuje także przekwitają i w pewnym momencie swojego życia podobnie jak kobiety podupadają na  zdrowiu, tracą samopoczucie i witalne siły.

Kiedy większość mężczyzn po pięćdziesiątym roku życia wznosi się na szczyty swej kariery zawodowej, jak na przekór zaczynają pojawiać się problemy ze zdrowiem, kondycją i ogólnym samopoczuciem. Próbując przełamywać rosnącą niedyspozycję organizmu, starają się na siłę udowadniać swoją męskość, przez co niekiedy popadają w zachowania skrajne, komiczne, często trudne do zaakceptowania przez współdomowników czy znajomych w pracy. Ten przełomowy okres w życiu mężczyzn, kiedy dochodzi do niepokojących zmian w psychice i stanie zdrowia określa się mianem męskiego klimakterium bądź andropauzy. Właściwie już po czterdziestce u mężczyzn zaczynają pojawiać się dość niepokojące objawy. Z początku nic szczególnego, trochę słabsza kondycja, zmienność nastroju, większa nerwowość, zrzędliwość i drobiazgowość. Jednak z upływem lat starzejący się organizm coraz wyraźniej daje o sobie znać. Sylwetka traci sprężystość, skóra jędrność, mięśnie zaczynają wiotczeć a na ich miejscu pojawiają się spore ilości tłuszczu. I jak tu tryskać humorem czy uśmiechem, kiedy coraz częściej strzyka w krzyżu i kolanach, zwisa brzuszek, kołata serce i co chwila coś się nadweręża. Fizyczna degeneracja organizmu pociąga za sobą szereg zmian psychicznych i emocjonalnych. Mężczyźni tracą pewność siebie, nie widzą perspektyw, popadają w depresje, uzależnienia, stają się niezwykle wrażliwi, markotni i obraźliwi. Krótkowzroczność i męska ambicja nie pozwala jednak przyznać się do odmiennych zachowań, dlatego też rzadko korzystają z pomocy lekarza czy psychologa. Próbując udowadniać swoją niesłabnącą charyzmę, siłę i pewność siebie, odwiedzają sale ćwiczeń i gabinety kosmetyczne, farbują włosy, używają kremów na zmarszczki, kupują drogie samochody i wikłają się  w kłopotliwe romanse z nastolatkami. Jednak prawdziwe załamanie widać dopiero wówczas, kiedy zaczynają pojawiać się pierwsze problemy z potencją i nadchodzi seksualna niemoc. Dla wielu mężczyzn utrata sprawności seksualnej oznacza prawdziwa katastrofę życiową, w oczach innych czują się upokorzeni i małowartościowi. Niemożność sprawdzenia się w roli namiętnego kochanka prowadzi do odczuć lękowych, trudności w nawiązywaniu kontaktów i poważnych problemów małżeńskich.

Wszystkiemu winne hormony

Zapewne przyczyn andropauzy należy upatrywać w różnorodnych czynnikach psychicznych i fizycznych, jednak najbardziej istotna rolę w jej przebiegu odgrywa zmniejszający się z wiekiem poziom męskiego hormonu – testosteronu.  U młodych chłopców jego ilość w organizmie jest niewielka, dopiero u nastolatków gwałtownie wzrasta i utrzymuje się na zwiększonym poziomie do ok. 35 roku życia, po czym znów się obniża. Po pięćdziesiątce ilość testosteronu w porównaniu z wiekiem młodzieńczym może zmniejszyć się nawet o połowę. U niektórych mężczyzn proces ten następuje gwałtownie, u innych z kolei przebiega stopniowo, latami, nie powodując nagłych objawów. Testosteron ma ogromne znaczenie dla sprawności fizycznej, budowy ciała, męskich cech psychicznych
i popędu seksualnego. Przyczynia się do wzrostu masy mięśniowej, kości, redukuje zbędną tkankę tłuszczową, oraz odgrywa rolę w magazynowaniu glikogenu i fosfokreatyny – głównych źródeł energii dla pracy mięśni. Osłabia także niekorzystne działanie kortyzolu – hormonu odpowiedzialnego za niszczenie białkowych składników tkanek, oraz zmniejszającego wydzielanie hormonów sterujących funkcjonowaniem jąder, co doprowadzić może do zmniejszenia popędu seksualnego i zaburzeń w produkcji spermy. Jak się okazuje, u mężczyzn w okresie andropauzy, zmniejszony poziom testosteronu może być również związany z pogarszającym się nastrojem i samopoczuciem. Zaobserwowano, iż świadomość sukcesu, uczucie szczęścia i pewności siebie sprzyja wzrostowi tego hormonu we krwi, natomiast stany smutku, lęków, depresji i porażki, wyraźnie go obniżają. Potwierdzeniem tego może być przykład kilkudziesięciu zakładników amerykańskich przetrzymywanych w niewoli w Iranie. Gdy w 1980r. niespodziewanie uzyskali wolność, poziom testosteronu w ich organizmach wzrósł prawie o 500%!

Terapia hormonalna

Najprostszą metodą przywrócenia fizjologicznej równowagi w organizmie wydaje się uzupełnienie tego czego brakuje, a więc hormonu testosteronu. Skoro kobietom w okresie przekwitania hormonalna terapia zastępcza poprawia zdrowie, kondycje i pogodę ducha, to niby dlaczego nie posłużyć się podobną taktyką postępowania u mężczyzn? Testosteron, przyjmowany w odpowiednich dawkach spowalnia proces fizycznego i intelektualnego starzenia się, przywraca siły, odmładza ciało, niweluje kłopoty z seksem, a dzięki temu mężczyzna ponownie zaczyna wierzyć w siebie, we własne siły, odnosi sukcesy w życiu prywatnym i zawodowym. Niestety, większość panów nie potrafi, bądź nie chce przyznać się do pogarszającej dyspozycji psychofizycznej powodowanej naturalnym procesem starzenia się, i woli w swym nieugiętym honorze męczyć się z różnymi dolegliwościami, nadwagą czy depresją. A szkoda, bo dzięki odpowiednim metodom leczenia hormonalnego co niektórzy mogliby wyraźnie poprawić zdrowie, sylwetkę i samopoczucie. Oczywiście przyjęcie kilku zastrzyków testosteronu nie przywróci witalności z przed 20-30 lat, bowiem na efekty terapii trzeba czekać niekiedy kilka miesięcy, ale pierwsze pozytywne wyniki można dostrzec już w pierwszych tygodniach leczenia. Gospodarka hormonalna człowieka jest niezwykle krucha i delikatna, więc ingerowanie w nią musi zostać poprzedzone specjalistycznymi badaniami lekarskimi, mającymi na celu dopasowanie odpowiedniej ilości hormonu do aktualnego poziomu w organizmie oraz ujawnienie ewentualnych przeciwwskazań. Zbyt wysoka dawka preparatu może hamować wydzielanie testosteronu produkowanego przez organizm, powodować zaburzenia w spermatogenezie, prowadzić do zaniku jąder i zwyrodnień w kanalikach nasiennych. Ponadto jego nadmiar w organizmie sprzyja niepłodności, ginekomastii, powstawaniu długich, bolesnych wzwodów, zmianom skórnym, łysieniu, obrzękom, chorobom serca i naczyń krwionośnych. Przy ustalaniu dawek testosteronu należy zachować szczególną ostrożność u osób z niewydolnością serca, nadciśnieniem, chorobami nerek, wątroby, przerostem gruczołu krokowego, migreną czy padaczką. Terapia hormonalna u mężczyzn powinna być ściśle nadzorowana przez lekarza specjalistę – najlepiej androloga.

A gdyby tak naturalnie?

Dlaczego nie? Zarówno wydzielanie testosteronu jak i jego poziom w organizmie może być modyfikowany za pomocą metod niepowodujących brutalnej ingerencji w dynamikę wewnątrzustrojowych przemian hormonalnych, jak choćby ćwiczenia fizyczne czy odpowiedni sposób odżywiania. Stężenie testosteronu we krwi zwiększa się wyraźnie podczas wykonywania ćwiczeń krótszych, ale bardziej intensywnych, natomiast wysiłki długotrwałe o charakterze umiarkowanym, nie powodują wzrostu poziomu tego hormonu we krwi, a nawet mogą go obniżać. Jak się okazuje najkorzystniejszą formą ruchu są ćwiczenia siłowe z obciążeniem, pozwalające utrzymać zwiększony poziom testosteronu jeszcze na długo po ich zakończeniu. W efekcie intensywnej pracy mięśniowej, dochodzi do zagęszczenia krwi i zmniejszenia tempa wydalania testosteronu przez wątrobę, dzięki czemu jego podwyższony poziom może utrzymywać się w ustroju przez dłuższy czas. Natomiast w przypadku wysiłków zbyt długotrwałych, w organizmie zwiększa się ilość hormonu - kortyzolu hamującego wydzielanie testosteronu i przyczyniającego się do nasilonego rozpadu białek mięśniowych. Stwierdzono, że u sportowców uprawiających dyscypliny wytrzymałościowe jak kolarstwo, biegi długodystansowe poziom testosteronu jest niższy niż u osób nietrenujących, bądź trenujących siłowo. Zatem najlepszym lekarstwem na zwiększenie wydzielania testosteronu u panów po czterdziestce mogą okazać się regularne treningi na siłowni, jednak ze względu na możliwość występowania w tym wieku pewnych zagrożeń zdrowotnych decyzja o uprawianiu ćwiczeń z obciążeniem powinna być poprzedzona konsultacją lekarską. Oczywiście skuteczność treningów siłowych zależy również od ustalenia odpowiedniego harmonogramu ćwiczeń oraz doboru ich intensywności i częstotliwości, gdyż nieumiejętne ich wykonywanie może doprowadzić do przetrenowania lub bolesnych kontuzji. Trenując, należy także zwracać uwagę na panujące warunki otoczenia, bowiem wykonywanie intensywnych wysiłków np. w zbyt dużym upale może prowadzić do zwiększenia kortyzolu we krwi i nasilenia reakcji katabolicznych w ustroju. Podczas zmagań na siłowni warto mieć przy sobie tzw. napój izotoniczny (zawierający ok. 6-8g węglowodanów na 100 ml napoju), który zapobiega spadkowi poziomu cukru we krwi. Treningowa hipoglikemia prowadzi bowiem do wzrostu stężenia kortyzolu, obniżenia poziomu testosteronu i nasilenia rozkładu aminokwasów białek mięśniowych. Należy także pamiętać, aby ustalić odpowiednią porę wykonywania ćwiczeń siłowych, tak aby poziom testosteronu miał możliwość utrzymywania się na zwiększonym poziomie przez okrągły dzień. W normalnych warunkach wydzielanie tego hormonu wzmagane jest we wczesnych godzinach rannych, kiedy organizm rozbudza się po okresie nocnego odpoczynku (dowodem jest poranny wzwód członka), dlatego treningi we wczesnych godzinach rannych wydają się zbyteczne. Z kolei w miarę upływu dnia poziom testosteronu zaczyna spadać, a proces ten nasilać może dodatkowo stres towarzyszący pracy i codziennym obowiązkom. Dlatego najlepszą formą rozładowania napięć i uaktywnienia niezbędnych hormonów będzie zaplanowanie ćwiczeń w godzinach południowych, najlepiej między godziną 17.00 a 18.00, co między innymi powinno zaowocować zwiększoną potencją w godzinach wieczornych.

Kiedy rosną mięśnie

Ćwiczenia siłowe powodują natychmiastowe wzmocnienie organizmu. W ciągu pierwszych kilku miesięcy systematycznych treningów można zaobserwować nawet kilkukrotny wzrost siły oraz znaczne powiększenie masy mięśniowej przy jednoczesnym uszczupleniu zasobów zbędnego tłuszczu, szczególnie w okolicy brzucha i górnej połowy ciała. Im więcej człowiek posiada mięśni tym jego organizm szybciej spala kalorie, bowiem główne piece energetyczne organizmu (mitochondria) odpowiedzialne za utylizację składników pokarmowych zlokalizowane są w komórkach mięśniowych. Wraz z wiekiem pogarsza się wrażliwość komórek mięśniowych na insulinę - hormonu obniżającego poziom cukru we krwi – w konsekwencji czego glukoza w nadmiarze gromadzi się w krwiobiegu prowadząc do hiperglikemii i cukrzycy. Jak się okazuje trening siłowy prowadzi do zadziwiającej poprawy gospodarki węglowodanowej, gdyż po zakończeniu pracy mięśniowej glukoza przenika do wnętrza komórek bez pomocy insuliny – jest to praktycznie jedyna taka możliwość. Jednocześnie tkanka mięśniowa staje się na ten hormon bardziej wrażliwa. Silnemu uaktywnieniu ulegają również enzymy, odpowiedzialne za tworzenie zapasów glukozy w mięśniach, dzięki czemu mogą być one lepiej „odżywione”, a cały ten efekt utrzymuje się do 48 godzin po skończonym wysiłku. Stwierdzono, że przerwanie ćwiczeń na okres 3-5 dni powoduje u osób chorych na cukrzycę ponowny efekt hiperglikemii, dlatego zachowanie korzyści płynących z ćwiczeń siłowych wymaga stałego ich kontynuowania z częstotliwością co najmniej 2-3 razy w tygodniu. Wraz ze wzrostem masy mięśniowej organizm musi wytwarzać także silniejsze zaczepy łączące mięśnie z kośćmi, dzięki czemu następuje wyraźne wzmocnienie ścięgien i stawów. Również układ kostny udoskonala swoja wewnętrzną strukturę aby utrzymać coraz większe napory, dlatego mężczyźni uprawiający ćwiczenia kulturystyczne rzadziej chorują na osteoporozę czy reumatoidalne zapalenie stawów.



O autorze :

dr Dariusz Szukała